Odejdę, nie spamiętam, widać nie byłam święta,
widać źle mnie uczyli, widać za mało bili tata z mamą.
Nie myślcie o mnie źle, widać nam chodzi nie o to samo.
Polem, łąką, bliska skowronkom odchodzę.
Drogą, ścieżką, tam gdzie nie mieszkam, odchodzę.
Miedzą, rżyskiem, sama we wszystkim odchodzę.
Napisz do mamy, gdzie się spotkamy po drodze.
Świeć księżycu w okno moje
Wróć kochanie serce moje
Trudno U-cha-cha , trudno
Wróć kochany serce moje
Czemu milczysz, czemu dumasz
Czy ty do mnie serca nie masz
Trudno U-cha-cha, trudno
Czy ty do mnie serca nie masz
Zgasło słońce w środku lata
Gdy odszedłeś na skraj świata
Trudno U-cha-cha , trudno
Gdy odszedłeś na skraj świata.
[Anna Maria Jopek]
Gdy Cię nie widzę nie wzdycham, nie płaczę
Nie tracę zmysłów, kiedy Cię zobaczę,
Jednakże gdy Cię długo nie oglądam
Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam.
[Michał Żebrowski]
I tęskniąc sobie zadaję pytania
Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?
[Anna Maria Jopek]
Cierpiałam nie raz... nie myślałam wcale
abym przed Tobą szła wylewać żale.
Idąc bez celu, nie pilnując drogi
sama nie pojmuję, jak w Twe zajdę progi.
[Michał Żebrowski]
I wchodząc sobie zadaje pytania,
Co mnie tu wiodło - przyjaźń, czy kochanie?
Dla Twego zdrowia życia bym nie skąpił.
Po Twą spokojność do piekieł bym wstąpił.
Choć małej rządzy nie ma w sercu moim
bym był dla Ciebie zdrowiem i pokojem.
I znowu sobie powtarzam pytania:
Czy to jest przyjaźń? Czy to jest kochanie?
[Anna Maria Jopek]
Dla Twego zdrowia życia bym nie skąpił.
Po Twą spokojność do piekieł bym wstąpił.
Choć małej rządzy nie ma w sercu moim
bym był dla Ciebie zdrowiem i pokojem.
[Michał Żebrowski]
I znowu sobie powtarzam pytanie:
Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?