Niestety nie dla mnie są noce samotne
Ja jestem zachłanna wspólnego snu
Splotu bez tchu, dotyku stóp i czułych gestów
Niestety nie dla mnie są myśli niewinne
Podniety mną rządzą nieskromne i złe
Inne niż te z jakich się składa wzór ascety
Nienasycenie płonie we mnie niemym ogniem
Niestety nie dla mnie są ducha zalety
Kobiety jak ja chcą przymierza ciał z kimś
Kto by miał światowy styl
A więc to nie Ty
Nienasycenie do nieba strąca mnie
Niestety nie dla mnie są chwile wytchnienia
Od zmysłów odejdę nie znajdą mnie
Aniele mój, niech zgaśnie me nienasycenie
On często gra sam
I długo obmyśla każdy ruch.
A czasu ma dość, bo szachy to zwykle gra dla dwóch
Lecz on nie gra dla braw
Inie gra dla forsy
Dla niego ta partia to
Pytanie o tę jedną metodę na życie
On często gra sam
By wreszcie rozstrzygnąć wieczny spór:
Czy na ludzki los istnieje gdzieś zapisany wzór
Czy powinien był żyć
I wybierać inaczej?
Czy pozna regułę w grze i sprawi,
Że nie zwątpi już i nie zawaha się?
Czy istnieje jeden wzór na wszystkie nasze dni?
Czy pod ślepą strażą chmur rozpoczynamy gry
Bez szans, bez zasad i bez planu?
On często gra sam
A przynajmniej tak mu zdaje się…
I chwilami wręcz nieomal jest pewien, że już wie
On nie gra dla braw
Inie gra dla forsy.
Dla niego ta partia to pytanie o jedyną metodę na życie.
Ja wiem, że zabraknie słów
Ale mimo to chcę pożegnać się
Pomyśl, że dana była nam
Tkliwość, która trwa
Dłużej niż jedno życie
Choć nie obiecuję Ci
Ze powrócę tu
By znów
Dotknąć Twoich ust
Wiedz, że Ty to me jedyne Niebo
Ty to me, Ty to me
Chociaż nie, nie obiecuję Ci
Ze powrócę tu
By znów
Dotknąć Twoich ust
Wiedz, że Ty to me jedyne Niebo
Ty to me, Ty to me