Gdy mnie nie słyszysz, ja chcę ci przysiąc, 

Że póki mogę, będę cichą tarczą twą.
A gdy dorośniesz, otworzę na oścież drzwi
I spróbuję cię uwolnić z moich rąk

A ty, mój synku, mój pojedynczy,
Ty nie przestaniesz nigdy zastanawiać mnie.
To, skąd przychodzisz i co nas łączy
I jaka moja rola w tym naprawdę jest?

Codziennie mnie zachwyca twoje maleńkie życie.
Na wielkie przyjdzie jeszcze czas.
Dziś jesteś mi światem, a twoje złote piegi to jego blask.
W pochmurną noc to moje konstelacje gwiazd.


Gdzie ost i wrzos

Koi mnie jasny głos
Woń pól i głóg
Jesteś tak daleko i tak blisko stąd
Mój los w Twoich ustach, jak kłos
Czyżbyś wołać mnie mógł?

Czy krople mgły
To twoje łzy?
Podobno, czasem bywasz smutny
Jeżeli tak,
Przyjdź tu choć raz
Posłuchaj jak oddycha las

Gdzie ost i mak
Cisza śpiewna, jak ptak
We mgle śpi klon
Jesteś tak daleko i tak blisko stąd
To buk znaczy rozstaje dróg
Czyżbyś drzewem być mógł?