Czemu ja? Czemu tu?
Dlaczego właśnie dziś?
Tak jak liść albo ptak
Mam swoją szansę żyć
Czekam na wieczór, aby znów
Spoglądać w oczy gwiazd
I szukam w sobie prostych słów
Czy znajdziesz na nie czas?
Dlaczego ja? Dlaczego tu?
I czemu właśnie dziś?
Czy jestem cieniem z twego snu
Jeżeli czasem śpisz?
Jeśli tak, proszę spij
Nie czekam na twój znak
Szczęście, że w twoim śnie
Jest liść i ja, i ptak...
Czemu ja? Czemu tu?
Jak myślisz, czy tam, za ostatnią już ciszą,
Tam, skąd się listów nie pisze
Nasze czułe dusze dwie znowu rozpoznają się
I czy spotkają się?
Czy dusze znają mowę dotyku?
Czy wymieniają spojrzenia?
Czy mijają się w milczeniu,
Czy w nieznanym nam języku rozumieją się?
Szczęśliwi w niewiedzy znajdą pocieszenie.
Jak dobrze mi z nadzieją że nie ma nieistnienia.
Czy dusze są tu, obok nas, jak powietrze?
Czy są odległe, jak gwiazdy?
Czy unoszą się na wietrze
Albo cicho wiją gniazda z przedwieczornej mgły?
Szczęśliwi w niewiedzy znajdą pocieszenie.
Jak dobrze mi z nadzieją że nie ma nieistnienia.
Czy myślisz, że tam niskie lipcowe słońce
Da swego ciepła nam więcej?
I czy dusze nasze na rozgadanej wonnej łące będą mogły trzymać się za ręce?
One są, mają niespokojną przystań u każdego z nas
One są demonami wojny, która tutaj wiecznie trwa
Każde wojnę toczy swoją prawie od pierwszego dnia
Nie umiemy ich oswoić póki mamy na to czas
Wielu wie, że co damy dziecku tysiąckrotnie zwróci się
Czemu więc nie uczymy ich miłości, zanim pojmą
Że przegrywamy każdą wojnę kiedy zaczynamy ją
A ci, którzy przyjdą po nas już nie wiedzą, o co szło...
Kto to wie czy szaleństwo nasze miałoby rozmiary swe
Gdyby człowiek zapamiętał, że dzieci są, by kochać je
Z religii każdej to w pamięci zawsze miej
Że małe dzieci po to są, by kochać je
A z najmądrzejszych ksiąg zachowaj tylko te
Co mówią, że dzieci po to są, by kochać je