On często gra sam
I długo obmyśla każdy ruch.
A czasu ma dość, bo szachy to zwykle gra dla dwóch
Lecz on nie gra dla braw
Inie gra dla forsy
Dla niego ta partia to
Pytanie o tę jedną metodę na życie
On często gra sam
By wreszcie rozstrzygnąć wieczny spór:
Czy na ludzki los istnieje gdzieś zapisany wzór
Czy powinien był żyć
I wybierać inaczej?
Czy pozna regułę w grze i sprawi,
Że nie zwątpi już i nie zawaha się?
Czy istnieje jeden wzór na wszystkie nasze dni?
Czy pod ślepą strażą chmur rozpoczynamy gry
Bez szans, bez zasad i bez planu?
On często gra sam
A przynajmniej tak mu zdaje się…
I chwilami wręcz nieomal jest pewien, że już wie
On nie gra dla braw
Inie gra dla forsy.
Dla niego ta partia to pytanie o jedyną metodę na życie.
Odejdę, nie spamiętam, widać nie byłam święta,
widać źle mnie uczyli, widać za mało bili tata z mamą.
Nie myślcie o mnie źle, widać nam chodzi nie o to samo.
Polem, łąką, bliska skowronkom odchodzę.
Drogą, ścieżką, tam gdzie nie mieszkam, odchodzę.
Miedzą, rżyskiem, sama we wszystkim odchodzę.
Napisz do mamy, gdzie się spotkamy po drodze.