On często gra sam
I długo obmyśla każdy ruch.
A czasu ma dość, bo szachy to zwykle gra dla dwóch
Lecz on nie gra dla braw
Inie gra dla forsy
Dla niego ta partia to
Pytanie o tę jedną metodę na życie
On często gra sam
By wreszcie rozstrzygnąć wieczny spór:
Czy na ludzki los istnieje gdzieś zapisany wzór
Czy powinien był żyć
I wybierać inaczej?
Czy pozna regułę w grze i sprawi,
Że nie zwątpi już i nie zawaha się?
Czy istnieje jeden wzór na wszystkie nasze dni?
Czy pod ślepą strażą chmur rozpoczynamy gry
Bez szans, bez zasad i bez planu?
On często gra sam
A przynajmniej tak mu zdaje się…
I chwilami wręcz nieomal jest pewien, że już wie
On nie gra dla braw
Inie gra dla forsy.
Dla niego ta partia to pytanie o jedyną metodę na życie.
Oj tęskno mi tęskno, bez chłopca mojego.
Gdybym znała drogę poszłabym do niego,
ale drogi nie znam i droga daleka,
na końcu tej drogi, Jasiu na mnie czeka.
Dni moje szczęśliwe gdzieś się podziały,
jako cień zniknęły, jako wiatr rozwiały.
Albo mi się przyśniło, mi się coś stanie,
od smutku od myśli, moje ty kochanie.
Możliwe, że jesteś tu tylko na chwilę
I każdy Twój dzień wydaje ci się błahy,
Lekki, nieważny
Możliwe, że nie chcesz zaufać miłości
A życie bez niej wydaje Ci się łatwe,
Wolne, rozważne
A to nasza ostatnia broń
I wiele wygramy nią
Możliwe, że warto świat zmienić na lepsze
I nie czekaj, by ktoś pomógł w tym Ci
Kochaj i wołaj na wietrze
Że to nasza ostatnia broń
I wiele wygramy nią
Bo to nasza ostatnia broń
I wiele wygramy nią