Proszę pozwól mi znów zasnąć we włosach twych
Chcę słyszeć twój sen i szept twojej krwi
Chcę dotyku twych ust tak czystego , jak chrzest
Nim zbudzi cię świt i chłód moich łez
Zanim chłód, zanim lęk, zanim świt , zanim dzień
Chcę strzec twego snu i tulić twój cień
Proszę pozwól mi znów czekać z tobą na deszcz
Być kroplą , co drży na skraju twych rzęs
I już nie chcę znać twoich snów
Proszę , miej własny świat
I wracaj , gdy chcesz , a ja
Będę tu
Nie mów mi , że nie ma nas
Lepiej nie mów nic
Proszę , pozwól mi raz jeszcze poczuć twój dreszcz
Niech w ciele mym gra , jak wiatr w skroniach wierzb
Pozwól , proszę niech noc ta odbierze mi wzrok
Ja źrenic mam sto na skórze mych rąk
Nie mów mi, że nie ma nas
Lepiej nie mów nic
Póki milczysz , ja wiem , że wciąż jeszcze jest czas
Chcę być światłem dnia, co pieści twą twarz
Proszę , pozwól mi dziś na tę ostatnią z prób
Nim odejdę stąd po śladach twych stóp
I o co tyle milczenia?
Między nami niewiele się zmienia
To miłość jest inna
Niełatwa, nieskromna, niewinna
I o co tyle milczenia?
Lepiej mów, że mam serce z kamienia,
Że się zmieniam, jak moda, kobieta i szczęście i woda
Każda moja łza i wspomnienie chrztu
Popielata mgła, śnieg na szczycie gór
Tropikalny deszcz, lód na szklanki dnie
I mój złoty pot, gdy kochamy się
Mogą jutro być chmurą, rzeką
Mogą jutro być wieczną bielą
Mogą jutro być burzą, rosą
Mogą jutro być akwarelą
Chmurą, rzeką
Wieczną bielą
Burzą, rosą
Akwarelą
I o co tyle milczenia?
W takiej ciszy źle brzmi: "Do widzenia"
Ja nie proszę, nie płaczę
Ja kocham codziennie inaczej
Każda nasza noc do utraty tchu
Zakochany wzrok i spotkanie ust
Przenikanie dusz, obietnice Twe
I mój złoty pot, gdy kochamy się
Mogą jutro być inne, nowe
Mogą jutro być obłąkane
Mogą jutro być zgasłe, żadne
Mogą jutro być zapomniane
Inne, nowe
Obłąkane
Zgasłe, żadne
Zapomniane
Inne, nowe
Obłąkane
Zgasłe, żadne
Zapomniane
Inne, nowe
Obłąkane
Zgasłe, żadne
Zapomniane
Inne, nowe
Obłąkane
Zgasłe, żadne
Zapomniane