Zapomnę, po kolei nasze dni,

zapomnę, jak cię nie zapomniał nikt,
zapomnę, że w życiu trafiłam na zdradę.

A po mnie nie zastanie nawet ślad,
ogromnie lubię zniknąć z twoich akt,
przytomnie zmieniłam fryzurę i adres.

Kosztownie wygląda twój błąd,
gdy dałeś mi dostęp do kont.

Zapomnisz o obiadach z drogich dań,
zapomnisz o powabach młodych pań,
komornik zamieni twe życie w makabrę.


Gdy mnie nie słyszysz, ja chcę ci przysiąc, 

Że póki mogę, będę cichą tarczą twą.
A gdy dorośniesz, otworzę na oścież drzwi
I spróbuję cię uwolnić z moich rąk

A ty, mój synku, mój pojedynczy,
Ty nie przestaniesz nigdy zastanawiać mnie.
To, skąd przychodzisz i co nas łączy
I jaka moja rola w tym naprawdę jest?

Codziennie mnie zachwyca twoje maleńkie życie.
Na wielkie przyjdzie jeszcze czas.
Dziś jesteś mi światem, a twoje złote piegi to jego blask.
W pochmurną noc to moje konstelacje gwiazd.